A A A
Inny Jezus

Po raz pierwszy spotkałem się z wyborem pomiędzy Jezusem i Jezusem ponad trzydzieści lat temu  w interlinearnym przekładzie Nowego Testamentu wydanym przez Vocatio, które najprawdopodobniej bazowało na greckim przekładzie NestleAland (w Mt 27,17).Zacytuję go np. z dosłownego tłumaczenia Piotra Zaręby, (większość przekładów nie podaje tego co jest w kwadratowym nawiasie, ale są też takie które opuszczają sam nawias), a pisze tam:

Gdy więc oni zebrali się, Piłat zapytał ich: Którego chcecie, abym wam zwolnił, [Jezusa] Barabaszaczy Jezusa zwanego Chrystusem? (Mt 27,17; SNPD4)

Wówczas zastanawiałem się wyłącznie nad wyborem pomiędzy Jezusem Biblijnym, a Jezusem eucharystycznym głoszonym przez katolików, spośród których dopiero co wyszedłem. Dzisiaj w przestrzeni publicznej religijnej Polski dostrzegam zdecydowanie więcej Jezusów. Każdy z nich odwołuje się do Jezusa znanego nam z Biblii, ale prawdziwy może być tylko jeden.

Dobrym obrazem takiego stanu rzeczy wydają mi się obrazki Maryjne, różnie podpisane, bardzo różne, a nawet wzajemnie się wykluczające. Mamy obrazki z Maryją starą i młodą, w koronie i bez, pokrytą diamentami i złotem lub całkiem ubogo ubraną, białą i czarną, z bliznami na twarzy i bez, z dzieciątkiem małym i dużym, wśród lilii, gwiazd, czy aniołów, itp., itd. … do wyboru, do koloru. Poza tym każda ma jakąś swoją nazwę często odnoszącą się do jakiegoś miasta tak jakby była jego patronką, zupełnie jak starotestamentowy Baal. Dziecko lub ktoś niezaznajomiony z istotą tego kultu, mógłby odnieść wrażenie, że chodzi tutaj o wiele różnych osób.

Podobne wrażenie odnoszę słuchając różnych chrześcijańskich kazań. Nie mam na myśli katolików, adwentystów, czy prawosławnych, a tym bardziej świadków Jehowy, ale protestantów. Pomijam też tak oczywiste skrajności jak charyzmatyczny ruch wiary, ewangelię sukcesu, czy różne nowoczesne formacje religijne, bo one nawet nie zabiegają o miano Biblijnych. Jezus Zielonoświątkowy jest inny niż ten głoszony przez denominacje wyznające kalwinizm, ale jedni i drudzy różnią się w swojej nauce od tradycyjnych niekalwinistycznych zborów protestanckich. Nawet wewnątrz jednej denominacji słyszy się zupełnie odmienne nauki i nikogo to nie dziwi. W końcu bardzo wiele osób buduje sobie jakieś własne wyobrażenia Jezusa i gdybyśmy przelali je na papier to z pewnością byłyby bardzo różne. Nie chodzi o wygląd, ale charakter, sposób postępowania, cechy charakterystyczne, czy priorytety. Większość wierzących nie dostrzega w tym nic złego, a owa różnorodność wydaje im się konieczna i nawet miła dla oka.

Brzmi to dobrze, a nawet bardziej atrakcyjnie, ale to z pewnością nie jest doskonały stan rzeczy. W końcu to tylko obraz tego jak wiele brakuje nam do ideału, czyli Jezusa. Tym razem porównałbym Jezusa, albo raczej Dobrą Nowinę o Jezusie, do światła, które najbardziej jaśnieje w Bożym Słowie. To światło poznania Boga przechodząc dalej przez różne ludzkie filtry w głoszonych kazaniach traci swój niebiański blask i ponadnaturalne piękno. Ludzie nie tylko okrawają pełne przesłanie Biblii, ale też zmieniają Jego przesłanie, bo sami za mało poznali prawdziwego Jezusa. Jedni szukają w Biblii wyłącznie fragmentów o cudach i uzdrowieniach, inni o doczesnych błogosławieństwach, jeszcze inni o miłości Boga do nich lub miłości jaka powinna być między ludźmi, a wielu interesuje wyłącznie własne szczęście różnie rozumiane, nawet czasami jako zdobycie mocy, którą widzą u Jezusa i Apostołów. Zdecydowana większość wierzących odrzuca naukę o potrzebie umartwiania swojego egoizmu i pychy, walki z pożądliwościami cielesnymi, czy umierania dla wartości i spraw tego świata. To już się nie podoba, tak jak nauka o cierpieniu dla Boga, a gdy trzeba to i męczeństwie. Prawdę mówiąc to nawet zastanawianie się nad tym czym jest bycie sługą lub niewolnikiem Jezusa wykracza poza współczesne standardy, bo ludzie przychodzą do zborów nie po to, żeby dawać, ale po to żeby brać. To jednak już nie jest chrześcijaństwem, ale coachingiem (kołczingiem), czyli partnerskim procesem wspierania rozwoju osobistego, polegającego na odkrywaniu własnego potencjału, ustalaniu swoich celów i sposobów ich realizacji. Współczesny człowiek nie chce być przez Boga uwalniany ze swoich grzechów, ale z biedy, choroby, samotności, trudności życiowych, albo nawet nudy. Tak powstaje zapotrzebowanie na innych Jezusów, którzy obiecują to czego ludzie chcą.

Niby wszyscy mówią o Jezusie i Biblii, a gdy się człowiek wsłucha dokładniej to przedstawiają zupełnie inne drogi zbawienia. One wszystkie nie tylko różnią się od pełnej Ewangelii, ale też różnią się od siebie nawzajem w zależności od tego kto na co położy większy nacisk. Jeżeli nauka Biblii nie spełnia ludzkich oczekiwań wtedy się ją modyfikuje i zmienia. Idą w ruch naukowe narzędzia i takie metody, które zachowują pozory pobożności, ale w rzeczywistości służą ludzkim planom. Prawdziwy problem leży w tym, że półprawdy nie prowadzą ludzi do Boga, ale na manowce. To ludzkie domieszki sprawiają, że światło zaczyna mieć jakiś ziemski kolor. My zaś lubimy w cieniu tego, czy tamtego koloru odpoczywać, pracować lub walczyć. Diabeł też to lubi, bo jemu chodzi o to, aby ludziom nie jaśniał Chrystus, nawet tym wierzącym (Ef 5,14). W tym celu też zmieniamy przesłanie Bożego Słowa aby było bardziej ludzkie i świeciło ziemskimi kolorami, które znamy i rozumiemy, a nawet w skrajnych przypadkach ludzkimi pożądliwościami. Dla wielu ludzi Biblia jest nie tylko hymnem pochwalnym miłości, a nie Boga, ale również pieśnią gloryfikującą człowieka, jego mądrość, uczucia i siłę. Ludzie widzą w Niej to, co chcą widzieć, a tylko nieliczni szczerze pragną zobaczyć prawdę o Bogu i swojej przyszłości. W większości przypadków nawet zwiastowane obietnice Boże są różnie interpretowane i dla każdego znaczą coś innego. Nie mogą wszyscy mieć racji. Ktoś więc mówi prawdę, ktoś inny pół, albo ćwierć prawdę, czyli kłamstwo. Ktoś prowadzi ludzi do prawdziwego poznania Boga, a ktoś inny odwodzi ich od Jezusa. Ktoś jest Bożym prorokiem, a ktoś kłamcą, oszustem i zwodzicielem. Nie ma bowiem w Biblii zgody na to, aby każdy wykładał Boże Słowo jak chce (2P 3,15-18).

Wszystko bowiem, co się ujawnia, jest światłem. Dlatego powiedziano: Obudź się, który śpisz, I powstań z martwych, A zajaśnieje ci Chrystus. (Ef 5,14; BW)

A cierpliwość Pana naszego uważajcie za ratunek, jak i umiłowany brat nasz, Paweł, w mądrości, która mu jest dana, pisał do was; (16) Tak też mówi we wszystkich listach, gdzie o tym się wypowiada; są w nich pewne rzeczy niezrozumiałe, które, podobnie jak i inne pisma, ludzie niewykształceni i niezbyt umocnieni przekręcają ku swej własnej zgubie. (17) Wy tedy, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, miejcie się na baczności, abyście, zwiedzeni przez błędy ludzi nieprawych, nie dali się wyprzeć z mocnego swego stanowiska. (18) Wzrastajcie raczej w łasce i w poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Jemu niech będzie chwała teraz i po wieczne czasy. (2P 3,15-18; BW)

Fragment, do którego chciałbym się teraz odwołać, pochodzi z drugiego listu do Koryntian i jest powszechnie znany (2Kor 11,4) mówiąc wprost, że nie wszyscy głoszą tego samego Jezusa, a najłatwiej to rozpoznać po tym co nam obiecuje, czyli głoszonej Ewangelii. Mówi o tym Paweł w trakcie swojej walki o wiarę Koryntian, których pociągnęli za sobą fałszywi nauczyciele (2Kor 11,13-15) ale również w Galacji gdzie chrześcijanie dali się przekonać do konieczności obrzezania, sami odłączając się od prawdziwego Chrystusa (Gal 5,4).

Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością. (2Kor 11,4; BW)

Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. (14) I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. (15) Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki. (2Kor 11,13-15; BW)

Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski. (Gal 5,4; BW)

Ponadto Jan ostrzegając i demaskując „innego Jezusa”, głoszonego przez gnostyków, wyraźnie podkreśla demoniczne pochodzenie takich nauk (1J 4,1-3). Świadomi zwodziciele i ich nieświadomi naśladowcy służą diabłu głosząc religijne doktryny, które są kłamstwem, a nie zwiastowaniem Bożej sprawiedliwości, o czym również mówił Paweł (2Kor 11,13-15).

Umiłowani,nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat. (2) Po tym poznawajcie Ducha Bożego: Wszelki duch, który wyznaje, że Jezus Chrystusprzyszedł w ciele, z Boga jest. (3) Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie. (1J 4,1-3; BW)

Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. (14) I nic dziwnego; wszak iszatan przybiera postać anioła światłości. (15) Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki. (2Kor 11,13-15; BW)

Jest to zatem bardzo poważna sprawa, bo mająca wieczne konsekwencje, dlatego Paweł dwukrotnie przeklina wszystkich głoszących Ewangelię o Jezusie inaczej niż on (Gal 1,6-9). Żadnych zmian w przekazanym od Boga słowie nie dopuszcza też Jan pisząc Apokalipsę (Ap 22,18-19), a z pewnością możemy te słowa rozszerzyć na całość Bożego przesłania do człowieka, bo nawet w kazaniu na górze słyszymy podobną przestrogę dotyczącą trwałości Bożego Słowa (Mt 5,17-20).

Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, (7) Chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. (8) Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wamewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! (9) Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty! (Gal 1,6-9; BW)

Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze; (19) A jeżeli ktoś ujmie coś ze słów tej księgi proroctwa, ujmie Bóg z działu jego z drzewa żywota i ze świętego miasta, opisanych w tej księdze. (Ap 22,18-19; BW)

Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. (18) Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie. (19) Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios. (20) Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. (Mt 5,17-20; BW)

Mamy zatem bardzo solidną podstawę do dokładnego trzymania się każdego Słowa Bożego i traktowania naszej wiary w Boże obietnice jak mocnej kotwicy naszej duszy (Heb 6,17-20). Tutaj nie można nic zmieniać, poprawiać, zgadywać, czy eksperymentować, bo konsekwencje takich zabiegów, niezależnie od świadomości i intencji autora takich przeróbek, mogą być przerażające. Bóg ponadto nie jest zobowiązany do realizowania wszystkiego w co człowiek uwierzy, a czego On sam nigdy nie obiecywał. To nie wiara w cokolwiek, ale wiara w wielkość, miłość i prawdomówność Boga jest naszą nadzieją. Natomiast nieodpartym dowodem życia z Bogiem jest święte życie, do którego nie jesteśmy zdolni sami z siebie (Rz 6,12-14). Kto zaś trwa w grzechu jest dzieckiem diabła i jemu służy (1J 3,4-10).

RównieżBóg, chcąc wyraźniej dowieść dziedzicom obietnicy niewzruszoności swego postanowienia, poręczył je przysięgą, (18) Abyśmy przez dwa niewzruszone wydarzenia, co do którychniemożliwą jest rzeczą, by Bóg zawiódł, my, którzy ocaleliśmy, mieli mocną zachętę do pochwycenia leżącej przed nami nadziei. (19) Jej to trzymamy się jako kotwicy duszy, pewnej i mocnej, sięgającej aż poza zasłonę, (20) Gdzie jako poprzednik wszedł za nas Jezus, stawszy się arcykapłanem według porządku Melchisedeka na wieki. (Heb 6,17-20, BW)

Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, (13) I nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości. (14) Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską. (Rz 6,12-14; BW)

Kto popełnia grzech, z diabła jest, gdyż diabeł od początku grzeszy.A Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie. (9) Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, gdyż posiew Boży jest w nim, i nie może grzeszyć, gdyż z Boga się narodził. (10) Po tym poznaje się dzieci Boże i dzieci diabelskie. Kto nie postępuje sprawiedliwie, nie jest z Boga, jak też ten, kto nie miłuje brata swego. (1J 3,8-10; BW)

Te przerażające, choć wielokrotnie w Biblii powtarzane słowa powinny nam uświadomić, że dziećmi, uczniami i naśladowcami jesteśmy tego, za kim podążamy. Gdy idziemy za Jezusem naśladując Go w Jego świętości (1P 1,14-17; 1P 1,22-23) i posłuszeństwie Ojcu, należymy do Niego i Jemu służymy (J 15,9-10; J 14,23-24).

Jako dzieci posłuszne nie kierujcie się pożądliwościami, jakie poprzednio wami władały w czasie nieświadomości waszej, (15) Lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, (16) Ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. (17) A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego, (1P 1,14-17; BW)

Skoro dusze wasze uświęciliście przez posłuszeństwo prawdzie ku nieobłudnej miłości bratniej, umiłujcie czystym sercem jedni drugich gorąco, (23) Jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa. (1P 22,23; BW)

Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej. (10) Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego. (J 15,9-10; BW)

Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. (24) Kto mnie nie miłuje, ten słów moich nie przestrzega, a przecież słowo, które słyszycie, nie jest moim słowem, lecz Ojca, który mnie posłał. (J 14,23-24; BW)

Jednak gdy grzeszymy naśladując świat w dogadzaniu swoim pożądliwościom wówczas do niego należymy i jego los podzielimy (Jk 4,4; 1J 2,15-17). Trzeciej drogi nie ma, gdyż połowiczna służba wynikająca z podzielonego serca wciąż nie jest poddaniem się Bogu (Jk 1,6-8; Ap 3,15-18).

Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. (Jk 4,4; BW)

Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. (16) Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. (17) I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki. (1J 2,15-17; BW)

Albo czy sądzicie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie chce On mieć tylko dla siebie ducha, któremu dał w nas mieszkanie? (6) Owszem, większą jeszcze okazuje łaskę, gdyż mówi: Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje. (7) Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. (8) Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy. (Jk 4,5-8; BW)

Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! (16) A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich. (17) Ponieważ mówisz: Bogaty jestem i wzbogaciłem się, i niczego nie potrzebuję, a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły, (18)Radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja, oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał. (Ap 3,15-18; BW)

Nie można więc mówiąc o miłości Boga pominąć posłuszeństwo Jego Słowu, bo tych dwóch rzeczy nie da się od siebie oddzielić. Kto kocha ten wyraża to w posłuszeństwie przykazaniom Jezusa, a posłuszeństwo świadczy o miłości i zaufaniu. Nie ma wiary, ani miłości bez uczynków wiary i miłości (Jk 2,13-19), ani prawdziwej miłości bez wiary, bo zaufanie wyraża się w miłości (Gal 5,6) do Boga i bliźniego (Mt 22,36-40), ale w wyższej formie niż w Prawie (J 15,12-15).

Nad tym, który nie okazał miłosierdzia, odbywa się sąd bez miłosierdzia, miłosierdzie góruje nad sądem. (14) Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić? (15) Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba, (16) A ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje, cóż to pomoże? (17) Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie. (18) Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich. (19) Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą. (J 2,13-19; BW)

Bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości. (Gal 5,6; BW)

Nauczycielu,które przykazanie jest największe? (37) A On mu powiedział:Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. (38) To jest największe i pierwsze przykazanie. (39) A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. (40) Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy. (Mt 22,36-40; BW)

A to jest moje przykazanie: Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem. (13) Nikt nie ma większej miłości od tego, kto oddaje życie za przyjaciół. (14) Jeśli czynicie to, co Ja wam nakazuję, jesteście moimi przyjaciółmi. (15) Już nie nazywam was sługami, bo sługa nie wie, co pan czyni. Nazywam was przyjaciółmi, bo przekazałem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca. (J 15,12-15; BW)

Oddzielanie miłości od wiary, albo od uczynków jest typowym działaniem diabelskim zupełnie wykrzywiającym przesłanie Dobrej Nowiny. Jest to możliwe dzięki rozczłonkowaniu nauki Bożego Słowa i nie traktowaniu jej jako jednej całości, albo poprzez akcentowanie jednych fragmentów, a pomijanie innych nawet tych z najbliższego ich otoczenia. Bardzo wiele tzw. spornych kwestii można rozstrzygnąć studiując całe Boże Słowo i biorąc pod rozwagę każde zapisane Boże Słowo. Musimy się też nauczyć, że nie można wykraczać w swoich rozważaniach poza to co zostało napisane, zwracając również uwagę na to jak i w jakim kontekście zostało to napisane (1Kor 4,6). To nie człowiek głoszący Boże Słowo się liczy, ale to co on mówi, bo nie herold zwiastujący wolę króla jest ważny, ale to co król przez jego usta przekazuje swojemu ludowi.

A ja odniosłem to do siebie samego i do Apollosa przez wzgląd na was, bracia, abyście na nas się nauczyli nie rozumieć więcej (nie wykraczać) ponad to, co napisano, żeby nikt z was nie wynosił się nad drugiego, stając po stronie jednego nauczyciela przeciwko drugiemu (1Kor 4,6; BW)

W taki to sposób początkowo wąska Biblijna droga i brama (Mt 7,13-14) mówiąca, że tylko Jezus jest drogą do Boga (1Tym 2,5) i tylko w Imieniu Jezusa mamy zbawienie (Dz 4,12) została mocno rozszerzona przez diabła i mnóstwo fałszywych Jezusów wymyślonych przez ludzi, chociaż zawierających jakąś część prawdy. Nie można więc akceptować „wszystkich obrazów Jezusa” i wszystkich głoszonych Ewangelii, bo wiele z nich jest nieprawdziwych. A jakaż jest wspólnota pomiędzy prawdą i kłamstwem lub pomiędzy światłem i ciemnością? Nie można „na wszelki wypadek” przyjmować wszystkie obrazy Jezusa, żeby się z nikim nie konfliktować. Wciąż jednak dochodzimy do tego samego wniosku, że ze względu na pokój z ludźmi gotowi jesteśmy narażać własne, albo innych, życie wieczne, bo nam się wydaje, że tak można.

Głoszenie kłamstwa niezależnie od intencji stawia każdego człowieka w roli sługi i propagatora kłamstwa, a to bardzo poważna sprawa (J 8,42-47).

Rzekł im Jezus: Gdyby Bóg był waszym Ojcem, miłowalibyście mnie,Ja bowiem wyszedłem od Boga i oto jestem. Albowiem nie sam od siebie przyszedłem, lecz On mnie posłał. (43) Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego. (44) Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.(45) Ponieważ Ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. (46) Któż z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie wierzycie mi? (47) Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście. (J 8,42-47; BW)

W ostatnim przytoczonym fragmencie Jezus zwraca się do Żydów którzy w Niego uwierzyli (J 8,31-32), a mimo to kieruje do nich tak twarde słowa. Tak więc sama wiara w to, że Jezus jest Bogiem to za mało jeżeli ktoś ignoruje Boże Słowo.

To też oznacza, że tacy ludzie nie mają nic wspólnego z Duchem Świętym lecz są prowadzeni przez „inne duchy” czyli duchy zwodnicze. Brak relacji z Duchem Świętym będzie widoczny w życiu takich ludzi, których życie nie będzie uświęcone i nie będzie też w nich prawdziwej bojaźni Bożej oraz czci dla Bożego Słowa (Iz 66,1-2).

Nie można podobać się Bogu wypełniając Jego wolę połowicznie, ani głosząc Jego naukę połowicznie (Iz 66,3-4). Tym bardziej nikt kto sam nie poznał Jezusa nie będzie w stanie o Nim i Jego sprawiedliwości świadczyć. Spotka się z niezrozumieniem, a nawet nienawiścią ze strony swoich braci (Iz 66,5).

Tak mówi Pan: Niebo jest moim tronem, a ziemia podnóżkiem moich nóg: Jakiż to dom chcecie mi zbudować i jakież to jest miejsce, gdzie mógłbym spocząć? (2) Przecież to wszystko moja ręka uczyniła tak, że to wszystko powstało - mówi Pan. Lecz Ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa (czci moje słowo). (Iz 66,1-2; BW)

Kto zarzyna na ofiarę wołu, a zarazem jest mordercą ludzi, kto ofiaruje owcę, a zarazem łamie kark psu, kto składa ofiarę z pokarmów, a zarazem rozlewa krew świni, kto spala kadzidło, a zarazem czci bałwana - ci obrali sobie swoje drogi i ich dusza ma upodobanie w ohydach. (4) Tak samo i Ja wybiorę dla nich męki i sprowadzę na nich to, czego się lękali, bo gdy wołałem, nikt nie odpowiadał, gdy mówiłem, nikt nie słuchał, lecz czynili to, co jest złe w moich oczach, i wybrali to, czego Ja nie lubię. (Iz 66,3-4; BW)

Słuchajcie słowa Pana wy, którzy z drżeniem odnosicie się do jego Słowa: Powiedzieli wasi bracia, którzy was nienawidzą, którzy wypędzają was z powodu mojego imienia, mówiąc: Niech Pan objawi swoją chwałę, abyśmy mogli oglądać waszą radość. Lecz oni będą zawstydzeni. (Iz 66,5; BW)

Podobnych fragmentów znajdujemy w Bożym Słowie dużo więcej, gdyż Biblia pełna jest przestróg przed grzechem, światem, cielesnością, czy fałszywymi naukami i bałwochwalstwem, które mają moc oddzielić prawdziwych uczniów od szczerego oddania Chrystusowi (2Kor 11,3), od prawdy (Tyt 1,14), czy Kościoła (Gal 4,17), a końcem tego jest duchowa śmierć (Gal 4,19; Flp 3,18-19; Rz 8,13; Jk 1,14-15; Gal 5,16-21) i wieczne potępienie (Mt 7,15-23). Zarówno zwodzicieli jak i zwiedzionych czeka kara (Gal 5,7-10) jeżeli się nie opamiętają i nie wrócą do Boga.

Czasami błędna nauka prowadzi nieświadomych ludzi na manowce (1Tym 4,1), ale zwykle to grzech w sercu człowieka prowadzi ludzi do wyznawania błędnych nauk (2Tym 4,3-4). Na to mają wpływ nie tylko demony, ale też cielesność człowieka i otaczający go zepsuty świat (2Tym 3,1-5), a ostatecznie nawet sam Bóg pozwalający na to, aby ci którzy odrzucają prawdę uwierzyli w nawet najgłupsze kłamstwo (2Tes 2,10-12). O ile ludzi szczerze szukających prawdy zwiedzionych na bezdroża fałszywych doktryn można uświadomić i przekonać, że błądzą, to w stosunku do ludzi o zatwardziałych sercach, którzy dobrowolnie odrzucają prawdę, a wierzą w kłamstwo, bo tak im jest wygodniej, to nie działa. Krzyżują bowiem w swoich sercach Chrystusa (Heb 6,4-6) odrzucając Go tak jak Żydzi odrzucili go fizycznie. Będą oni bowiem walczyli o swoje przekonania jak o niepodległość, podświadomie rozumiejąc, że prawdziwa Ewangelia domaga się od nich oddania życia Jezusowi, a nie tylko targowania się z Nim o doczesne błogosławieństwo. Tacy ludzie będą w stanie pociągnąć za sobą nieutwierdzonych wierzących, wykrzywiając prawdę Bożego Słowa.

Po to czyni się bożka, aby coś z tego mieć (Iz 44,10). To prosta prawda pokazująca nam prawdziwą przyczynę przedstawiania Jezusa na tysiąc różnych sposobów tylko nie w ten prawdziwy. Ludzka pycha nie chce się poddać nawet Bogu, ale oddawanie czci bożkowi już jej nie przeszkadza, bo wciąż rządzi (pycha) danym człowiekiem.

Jest zatem Jezus Chrystus pochodzący z nieba, Pan panów i Król królów z którym się nie negocjuje warunków poddania, oraz wiele tysięcy Jezusów pochodzenia ziemskiego, czyli wytworów ludzkiej mądrości i wyobraźni, którzy jednak nie są w stanie zmienić serca człowieka, chociaż stojące za nimi duchy potrafią dać coś człowiekowi z rzeczy doczesnych, aby utwierdzić go w wyznawanym i praktykowanym bałwochwalstwie. Spotkanie z prawdziwym Bogiem jest możliwe po spełnieniu Jego warunków, ale owoce takiego spotkania są zadziwiające. Inni wierzący żyjący pod wpływem duchów zwodniczych mogą mówić o różnych sprawach, nawet bardzo duchowych, ale ich serca w rzeczywistości wciąż nie są poddane Bogu. Ludziom, nawet odrodzonym lecz żyjącym według ciała, bliższy jest ten inny Jezus, bardziej ludzki i przyjacielski, wyrozumiały i tolerujący grzechy, oraz ludzką cielesność nazywaną słabością, a spotkanie z prawdziwym żywym Bogiem przeraża i trwale przemienia, rodzi bojaźń i prawdziwą cześć, ale też autentyczną miłość i podziw dla swojego Stwórcy i Jego miłości do nas, grzeszników. Trudno jest to opisać, ale też nie sposób o tym zapomnieć jeżeli chce się pozostać szczerym względem samego siebie. Kto jednak kocha grzech i światowe pożądliwości ten wybierze ciemność i tak dokonuje się sąd nad tym światem rozdzielając ludzi na dwie kategorie (J 3,18-21).

Czy zatem na pewno spotkałeś prawdziwego Jezusa, Tego o którym uczy nas Biblia? A jeżeli tak to czy poszedłeś za Nim i pozwalasz Mu się zmieniać według Jego woli poznając Go coraz bardziej i bardziej, wzrastając w wierze i przemieniając się z chwały w chwałę?

Sprawdzanie i weryfikowanie ziemskich podróbek Jezusa zupełnie nie ma sensu dla kogoś kto nie zna prawdziwego Jezusa, a jedynie chce udowodnić wyższość swojego wyobrażenia o Nim nad te wyobrażenia, które mają inni, bo i tak za nimi wszystkimi stoi diabeł i jego zastępy. Niezależnie od tego czy to widzisz czy nie, większość współczesnych sporów religijnych ma właśnie taki charakter (Jk 4,1-4).

Bóg zaś kocha człowieka i tym pokornym daje łaskę do znalezienia Siebie (Jk 4,5-6).

Czas więc poddać Mu się w całości, bo podzielone serce prowadzi ludzi do upadku (Jk 4,7-10). Serce człowieka nie może służyć dwom panom, więc wcześniej czy później będzie musiało jednego odrzucić. Prawie zawsze podzielone serce odrzuca prawdziwego Jezusa dlatego jak najszybciej trzeba powrócić do służenia prawdziwemu Jezusowi całym sercem.


Tomek J.Kościół Chrystusowy w Połczynie Zdroju